Zanim wyruszyłem w podróż do Austrii zawieść klientowi maszynę , dzień przed wyjazdem ( 07.10.2013)  robiłem foto właśnie na tą stronę  , naszedł reporter Gazety Lubuskiej i chciał zrobić mi foto z K750 , efekt ukazał się w następnym dniu w rubryce „jak minął dzień” . To trzy kadry z życia miasta, w Nowej Soli załapałem się ja i mój motocykl.

Można mówić różne rzeczy na temat motocykla , wiem ,że są tacy , którzy takim sprzętem gardzą bo to „rusek”, ja byłbym bardziej powściągliwy w negatywnych komentarzach. Po pierwsze trzeba docenić to ,że jak kogoś nie stać na bmw saharę to jest szansa ,że zaspokoi swój głód kupując właśnie rusa.

Wygląd , wg. mnie imponujący , naprawdę robił zajebiste wrażenie , widziałem po ludziach , którzy podchodzili i wcześniej jak jeszcze sprzęt miałem na miejscu w Nowej Soli ich reakcję . Bardzo zacny sprzęt w tym wydaniu.

Po drodze do Austrii gdzie się nie zatrzymałem na pauzę motory wzbudzały zainteresowanie, jednak K750 robił lepsze  wrażenie od Pannoni, sama muskulatura przytłaczała Pannonię. W tej konfiguracji Pannonia wyglądała jak zabawka , co istotnie trochę jest prawdą z jej silnikiem poj. 250, który w połączeniu z koszem bocznym jest nieco za słaby, co nie oznacza ,ze nie jedzie , jedzie ale ma co ciągnąć.

Na granicy pomiędzy Czechami a Austria miałem dość szczegółowa kontrolę szukali szlugi i alkoholu , byłem pusty ale motory a w szczególności wózki przetrzepali dokumentnie , im też spodobały się maszyny i robiłem prezentację pracy silnika.

 

K750 , 1958 rok z koszem ( z wózkiem bocznym ).
« 1 3 »

krótki film z pomrukiem maszyny