• Uczciwość słowność kultura - To podstawy mojej egzystencji

USZKODZONY ŚLIZG NAPINACZA PASKA 2,5TDI VW AUDI

 

witam szanownych zainteresowanych tym tematem .

sprawa dotyczy  silnika 2,5 tdi v6 montowanego  w audi i vw , nie ma znaczenia 150 czy 180 koni .

rozrząd wiadomo ważna sprawa w aucie , konkretnie jego wymiana na czas , pasek „klinowy”  również bo cóż z wymiany rozrządu jak pasek napędowy się zerwie i wpadnie nam pod pasek rozrządu , co jest jak najbardziej możliwe w tych silnikach – klęska gwarantowana .

elementarzem człowieka ,który podejmuje  się za wymiany rozrządu powinno być sprawdzenie w jakim jest stanie pasek wielorowkowy ale i elementów na których pracuje w zasadzie nawet nie sprawdzenie ale ich wymiana równolegle z rozrządem chyba ,że właściciel ma wiedzę o wymianie tych elementów kiedy było to robione .jak tej wiedzy nie ma np. przy zakupie auta , ja sugerował bym wymianę wszystkiego czyli zestawu  rozrządu i paska „klinowego” ze ślizgiem napinacza i rolkami  włącznie .

niby elementarz ale jak się okazało choćby w moim przypadku bywa z tym różnie .

ostatnio w mych dłoniach był właśnie taki pojazd ( audi  a6 2,5tdi ) , który kupiłem z wymienionym całkiem niewiele czasu  wstecz rozrządem !

w zasadzie nic tylko nocować spokojnie ,za dnia  lać paliwo i oddawać się przyjemności jazdy autem  właśnie z tym motorem .

uważam ,że silnik bardzo dobrze sobie radzi w tym aucie , jest dynamiczny a ,że pali trochę więcej paliwa to jest logiczne w końcu to pojemność 2500 cm i sześć cylindrów do nakarmienia .

miałem wersję z automatyczną skrzynią biegów i normą było ,że spalanie przy rozsądnej jeździe nie przekracza 10 litrów na 100 km .

jak to kontrolowałem ? proste , zawsze , dosłownie zawsze tankowałem na maksa , w okolicach rezerwy robiłem to samo i  dalej tłumaczyć nie muszę jak to wyliczyć .

cykli tankowania miałem wiele , naprawdę wiele ponieważ auto było w ciągłym ruchu stąd dane uważam za jak najbardziej wiarygodne , powtarzam do 10 litrów na 100 km w cyklu mieszanym . wychodziło różnie część trasy , cześć miasta , jak była duża przewaga  trasy automatycznie spalanie potrafiło zejść do nawet niewiele ponad 8 litrów .

jeżeli chodzi o samą jazdę to wiem jak poruszać się automatem i mitem jest ,że auto wyposażone właśnie w skrzynie automatyczną (koncentrujemy się na tym silniku w audi a6 ) więcej pali od auta ze skrzynią manualną .

wszystko zależy tylko i wyłącznie od głowy a potem nogi kierującego , nie ma reguły  ,że jak masz automata to spali więcej a jak manual to mniej . owszem jakbyśmy chcieli się mocno postarać , powtarzam mocno ( takie warunki „laboratoryjne” czyli jazda doskonała ) i przy skrzyni manualnej , zastosowali rozsądna jazdę może wyjść nieco mniej – ok, zgadzam się ale biorąc pod uwagę statystycznego jeźdźca nie ma reguły .

automat przy rozsądnym operowaniu pedałem gazu w odpowiednim miejscu przerzuci nam bieg do góry lub na dół  przy manualnej skrzyni to my decydujemy w zasadzie zawsze przy jakich obrotach „podwyższamy bieg ” lub „obniżamy” i dlatgo ze spalaniem  ilu kierowców tyle wyników . biorąc jeszcze pod uwagę ,że sam motor zachęca do przyciśnięcia pedału i wielu się tej zachęcie  nie opiera wyniki na stacji benzynowej są potem różne .

w zasadzie nie o tym miało dokładnie być , trzymając się tematu audi a6 2,5 tdi , która była w moim posiadaniu .

wszystko było ok do pewnego dnia , kiedy po zgaszeniu a potem zapaleniu silnika ,odmówiło posłuszeństwa wspomaganie kierownicy , ładowanie akumulatora ( świecąca kontrolka ) .  zaglądam pod maskę pasek nazwijmy go po staremu „klinowy” stoi w miejscu , nie pracuje a co za tym idzie nie funkcjonuje również to co wspomniałem wspomaganie kierownicy i ładowanie akumulatora z palącą się kontrolką baterii .

dojechałem do swojego warsztatu choć przez kilka chwil (ponieważ daleko nie było około 1 km ) czułem się jak kierowca jelcza tzw. ogórka , którym miałem okazję podróżować w  pięknych czasach prl-u  na wczasy z rodzicami , wycieczki szkolne , kolonie czy rejs pks-em .

w związku z tym ,że namiętnie rzygałem w autokarach tego typu  , choć bym łyknął kilogram aviomarinu to nie miał on żadnej mocy , jedynym skutecznym panaceum   było zawsze tylko i wyłącznie siedzenie z przodu autobusu  i  obserwacja przodu  szosy  .

podziw budziła „wielka pokrywa silnika  ” na środku autokaru obok kierowcy  . zawsze przykryta kocem ,na niej plastikowy koszyk na  monety ( taki jak do sztućców) i obok coś pięknego , obiekt marzeń skajowa saszetka w której po otwarciu znajdowały sie różne nominały biletów pks do tego w koszu usytuowany był kasownik ręczny – zajebisty , chromowany .wówczas  obiekt mych wieloletnich marzeń , kasownik i saszetka z biletami .

najszybszy paw wyskakiwał jak nieświadomka sadzała  mnie na fotelu , który pozwalał na obserwację twarzy człowieka , który siedział na przeciw mnie przodem do kierunku jazdy a w oddali było widać przez tylna szybę uciekającą szosę . taki układ umożliwiały  fotele usytuowane na tylnym kole gdzie uczestnicy podróży siedzieli właśnie na przeciw siebie .

Ten widok : twarze -uciekająca szosa , uciekająca szosa -twarze , Ten specyficzny smród siedzeń z papodermy , Ten nieustający  jęk silnika i lekkie bicie obracających się tylnych kół  – k…wa   kaplica .tylko prawdziwi kozacy to wytrzymywali , którzy mieli chyba nieczynny błędnik  , wszyscy inni , włącznie ze mną nie mieli szans ! ta pozycja potrafiła r..bać nawet największego twardziela .jak tylko kierowca nabrał „prędkości” , momentalnie jeden z drugim był blady jak ściana i było po człowieku . skok z bangi jumping , który miałem okazję odbyć w 1997 roku z wieży skoczni mamuciej w miejscowości Szczyrbskie Jezioro na Słowacji  był  niczym w konfrontacji z ” fotelem śmierci w jelczu ” .

więc przy obserwacji przodu autokaru  podziwiałem również kierowcę  i jego pracę ciałem na zakrętach , wił się jak wąż .  wówczas człowiek nie wiedział o co chodzi a to były ciężkie ćwiczenia na biceps , przedramię , triceps i przód klatki piersiowej . korpus kierowcy od pasa w górę był giętki jak guma , falował podczas manewrów zakręcania maszyną .

ówczesny kierowca takiego pojazdu nawet jak nie był herosem to po kilku latach za kierownicą (w zasadzie za kołem siłowym) się nim stawał .

to była siła , sprawność i pięko w jednym !  tak można zcharakteryzować kierowcę jelcza z tamtych lat . chwilowo miałem okazję poczuć się JAK ON choć za kierownicą audi a6 .

 

ok wracamy , waracamy do tematu : paska już nie było , znaczy był ale  nie funkcjonował  !

co dalej ?

rozbieram przód zaglądam pasek wyciął dosłownie dziurę w osłonie  plastikowej dolnej i  zsunął się z rolek , miałem wielkie szczęście ,że stało się to przy rozruchu i  zsunął się a nie pękł , co wiadomo do czego mogło doprowadzić .

rozebrałem cały przód i co się okazuje .

jakiś panicz , niby mechanik , ale bardziej chyba  samozwaniec wymieniał rozrząd i dotykał/wymieniał /majstował  również przy  aparaturze  , która napędza pasek „klinowy” . wymienił najprawdopodobniej pasek i koła prowadzące i” zmodernizował” napinacz .

dlaczego spadł , zsunął się pasek ?  napinacz paska  , znajdujący się  pomiędzy kołem głównym wału korbowego a pompą wspomagania kierownicy miał spory luz osiowy. wytarte tulejki nie trzymały  osi pracy napinacza i  pracował on w pozycji „przegiętej” odchylonej od osi co powodowało zsuwanie się paska z koła pasowego w kierunku właśnie wspomnianej plastikowej obudowy , która docelowo została przez pasek przecięta dosłownie jak żyletka i pasek zleciał całkowicie .

 

nie było by w tym nic dziwnego jakby nie to ,że po rozebraniu właśnie tego napinacza okazało sie ,że pan przez małe pe , który wymieniał rozrząd owszem  zauważył ,że napinacz nie pracuje już wtedy prawidłowo  .

konkretnie chodzi o łożyskowanie osi napinacza , fabrycznie w elemencie stałym „stojaku” są wciśnięte dwie tulejki ślizgowe w środku nich pracuje walec  z gwintami po obu stronach a sam napinacz przykręcony jest do tego „wałka”  śrubą .

problem polega na tym ,że jest to nie tyle kiepskie co mało trwałe  rozwiązanie ponieważ nacisk na oś powodowany przez napięty pasek jest na tyle duży ,że tulejki ślizgowe na  których  łożyskowany jest wałek  zużywają  się dość szybko co powoduje skręcenie i nieosiową prace napinacza . tulejki wyrabiają sie w trybie przyśpieszonym ponieważ napinacz powoduje w zasadzie ciągły nacisk tylko na mały zakres ściany tulejek nie na cały ich obwód co wynika z tego ,że nie pracuje on obracając się tylko ma niewielki skok a pasek zawsze „ciągnie” go tylko w jednym kierunku .

te warunki powodują ,że tulejki zużywają się w jednym miejscu .  im bardziej wyrobione tulejki  tym większa tendencja do zsuwania się paska z koła po którym pracuje .

 

niedopilnowanie tego tematu oprócz tego ,że pasek idzie w złym kierunku czyli zerwania lub w najlepszym wypadku jak u mnie zsunięcia się z kół nadmierne zużycie tulejek spowoduje nieodwracalne wytarcie gniazd w których te tuleje są wciśnięte .  jest logiczne , cieńka ścianka tulejki się przeciera a za nią jest aluminiowy odlew częśći  „stojaka” i jest szybko po nim . mając nawet nowe tulejki nic nam sama ich wymiana nie da , ponieważ gniazdo nie będzie utrzymywało ich w otworze na całej powierzchni , w miejscu gdzie jest wyrobione błyskawicznie tulejki się poddadza czyli wygną albo szybko zużyją , w tym przypadku wymiana stojaka jest nieunikniona  .

 

pan zauważył i co uczynił ? zamiast zastosować zestaw naprawczy ( bynajmniej jak ja poszukiwałem  dostępny tylko w wersji fabrycznej z aso)  , koszt to niewiele ponad 100 zł , uczynił  tak :

zauważył zużyte tulejki do tego stopnia ,że wytarte były również gniazda , nie wymienił nic i wpadł na genialny pomysł !

do uszkodzonej konstrukcji dołożył swój „ślizg wspomagający” ( nawet jak piszę o tym to mam przed oczami ten skrajnie debilny pomysł , który będzie ciężko opisać słowami ale na dole na filmie jest już lepiej widoczny ) . część „stojaka” gdzie są wciśnięte tulejki ma odpowiednią szerokość wynika ona choćby z tego ,że jakby było to węższe to tulejki wogóle nie utrzymały by wałka w osi tylko błyskawicznie się wyginały . więc część wystaje trochę poza zarys stojaka , na to nakładane jest wahadło napinacza ale pomimo ,że obie części pracują obok siebie to nie stykaja się ze sobą , jest pomiędzy nimi przerwa inaczej tarły by o siebie .

ale po co jak można tą powierzchnie wykorzystać na dodatkowy ślizg , który miał zapewnić stabilność pracy napinacza , pomimo ,że już tej stabilności nie miał bo było w stanie agonalnym  wszystko co tylko mogło być . tulejka w 50 % już nie istniała , gniazdo tulei również było zdemolowane przez zaniedbanie zamiast owalu było jajo .

człowiek wziął w swe magiczne dłonie rurkę miedzianą stosowaną do CO  ale ,że średnica nie była identyczna bo to rurka do CO a nie do tego celu ( konkretnie była mniejsza  średnica) to naciął fachowo  pod kątem . uzyskał wówczas trochę elastyczności w zakresie jej średnicy co pozwoliło na rozszerzenie rury i wciśnięcie jej na wystającą część stojaka tak aby po założeniu na to coś napinacza opierał on się na tej „konstrukcji ” i tworzył dodatkowy ślizg .k…wa  ciężko nawet opisać to coś , męczę się .

polski majster urzędujący w miejscowości żary woj. lubuskie , niby uważany za fachowca   uczynił coś takiego co nie miało racji bytu kiedy  ten szaleńczy pomysł urodził się w jego rozjebanym  łbie , nie wspominając o praktycznym jego zastosowaniu  – brak nawet słów ,żeby to opisać – rzeźnia , gdzie zamiast mięsa porcjuje się  stal  ,  destrukcja była absolutnie nieunikniona  .

moja recepta i absolutnie tu nie żartuje jest taka , człowiekowi „który zwie się mechanikiem ” , który w podobny sposób łamie podstawowe zasady mechaniki w sądzie na dzień dobry daje sie sądowy zakaz  wykonywania zawodu i wyrok w zawieszeniu na rok plus publikacje w gazecie lokalnej jego paszczy .  kiedy „mistrz”  zostanie przyłapany na majstrowaniu kolejny raz idze jednak odpocząć na poważnie tam za dnia czeka na niego praca na wyjeździe na terenie  gminy przy terenach zielonych a jedyne narzędzie na które ma pozwolenie to  grabie i  haczka a kolega z celi operuje taczką i dłońmi .   to ma skłonić takich durniów do zmiany zawodu ,   np. jak ma zamiłowanie do miedzianych rur co – hydraulik , choć ja i tam go nie widzę .

inaczej,  jak uniknąć takiego bubla ? jak uniknąć wizyt u takich debili ? skąd klient , który wogóle nie ma obowiązku znać sie na samochodach co jest oczywiste skoro powierza auto do naprawy w ręce takigo człowieka ma wiedzieć ,że trafił na takiego pokraka , oszusta . 

kolejną rzeczą , która trzymała się na”włosku” było koło  prowadzące , które jest lekko po lewej stronie patrząc na silnik z przodu nad  kołem  wału głównego  .

jest ono przymocowane specyficzną śrubą na klucz 17 z wystającym kawałkiem gwintu , który służy do przymocowania plastikowej osłony silnika ( tej , którą opisywałem ,że pasek ją przeciął ). ta śruba była w zasadzie przykręcona na słowo honoru , prawie ręką można było ją odkręcić , dlaczego ?

żeby wymienić  rolkę musimy odkręcić tą właśnie śrubę , gwint  fi8 niby nie jest mały ale  trzeba wyczucia ,żeby nie przeciągnąć gwintu    i taki był jak demontowałem to kółko , trzymał ale na włosku  .    obudowę musiałem wymienić na nową ( konkretnie używaną ale sprawną ) , rozwiercenie do większego rozmiaru gwintu jest niemożliwe ponieważ ogranicza to wewnętrzna średnica łożyska rolki napinającej  i większej nie zastosujemy .

dokręcamy kluczem rozmiar 17 co może nam błędnie zasugerować ,że możemy dokręcić ją dość solidnie . tym bardziej jak używamy np. sporej grzechotki , której ramie jest długie aż chce się docisnąć .

 

 

 

dziękuję , jedna  banalna sprawa .  w sumie załączam to wszystko w formie edukacji , ogólnie zainspirowało mnie to ,że ja jak podejmowałem temat to najpierw chciałem  zobaczyć jak poradził sobie z usterką ktoś inny- nie znalazłem  . jak ktoś nie jest zainteresowany to nie zagląda raczej na takie tematy. prośba niewielka w stosunku do tego ile czasu zajęło mi opracowanie tematu , proszę kliknąć choćby  w filmie kciuk  na „tak” –  jak ktoś uzna ,że przydało się a jak ktoś uzna ,że to gówno to osobiście nie rozmumiem po co ogladał ale nie mogę zabronić kliknięcia na „nie” .

 będzie to dla mnie sygnał czy tworzyć coś więcej czy dać sobie spokój , myślę ,że nie wymagam wiele , dziękuję jeszcze raz!  


 

tak wygląda praca paska z uszkodzonym ślizgiem napinacza , wyraźnie widać tendencje do zsuwania się paska z rolek prowadzących  .


 

 

to co opisałem powyżej widać na załączonym filmie „na żywo”.  

 

 

 

 

7 komentarzy

  • eniredseczWitam ,widze ze naprawde konkretny z Pana mechanik i dobrze byloby gdyby byl Pan z Walbrzycha bo tez jestem w posiadaniu takiej wlasnie audi z takim silnikiem v6 automatik i chetnie bym Panu oddal w rece na wiosne kiedy bede wymienial -rozrzad.Pozdrawiam serdecznie

    • witam , raczej nie świadczę usług , nie mam czasu ale proszę podać jaki jest problem z Pana autem , co sie dzieje ? sławek, pozdrawiam

  • zajebisty filmik i komentarz pasek ścinało 4* ani razu nie wpadł pod rozrząd, całe szczęście , ale dzięki panu wiem w końcu co było tego przyczyną. wielkie dzięki.

  • Ja również oddałem audi a6 2.5 TDI do druciarza i garażowca, że tak mi zrobił auto że mam zatarte rolki paska wieloklinowego aż mi się pasek pali. Czas chyba zacząć oglądać filmiki Pańskie i zabierać się samemu i dla siebie za robotę.

    • witam Pana.W tej chwili jak będzie potrzeba to w zasadzie mam wszystkie podzespoły do 2,5 tdi. ja ale również kolega przywozimy z niemiec takie pojazdy z których wyciągane są silniki i skrzynie. jakby były kłopoty proszę dwa słowa.pozdrawiam.

  • Mam pytanie czy u mnie będzie ten problem bo po odpaleniu silnika ma taki dźwięk a za 3,4 odpaleniem wszystko jest ok. https://www.youtube.com/watch?v=0eWUztyIPD4&feature=youtu.be

Dodaj komentarz

KontaktSprzedajesz klasyka
Power by

Download Free AZ | Free Wordpress Themes