Nawet zakładając ,że spadkobiercy są znani wcale nie musi to oznaczać ,że będzie w nich na tyle zrozumienia i chęci ,żeby chcieli uczestniczyć w czymś co nazywa się sprawą spadkową .

Owszem bywa ,że sprawa spadkowa jest już oficjalnie przeprowadzona. To zdecydowanie ułatwia zadanie , ale bywa tak w sytuacjach kiedy zmarły pozostawił coś przeważnie nieruchomość , a spadkobiercy chieli mieć sprawę załatwiną oficjalnie przez sąd. Wówczas w zasadzie pozostaje tylko nakłonić  spadkobieców do uzyskania wypisu  tegoż postępowania sądowego  ( koszt 6 zł ) dotyczącego spadku po zmarłym „x” plus do tego umowa z wszystkimi tymi , którzy dziedziczą po zmarłym spadek (czyli  wszyscy , którzy są ujęci w postanowieniu końcowym sądu ) i w zasadzie pojazd jest oficjalnie nasz.

Przeprowadzenie postępowania spadkowego nie kosztuje  majątku,  z tego co pamiętam ostatnio płaciłem 50 złotych ale musimy zdobyć oczywiście takie dane jak ,kto dokładnie dziedziczy spadek po panu lub pani x , następnie wszyscy ci ludzie muszą chcąc nie chcąc współpracować czyli dostarczyć dokumenty w zależności od sprawy i powiązań rodzinnych takie jak akty urodzenia , akty małżeństwa i akty zgonu .  Czasowo trwa to min. kilka miesięcy. Nie będę opisywał może w tej chwili szczegółów choć jak będę miał chwilę to napiszę coś więcej ,żeby zobrazować sprawę . Ustanowienie spadkobierców to wyłonienie ewentualnego właściciela lub właścicieli  na dziś .

Utrudnia całą sprawę to jak np. włascicielem „pojazdu” jest powiedzmy kowalski , on umiera +.

Pozostaje przy życiu jego żona , z którą mają wspólnie dwóch synów.

Dwaj synowie , jeden żyje „y”, drugi niestety już nie „x”+.

Syn „x” , który już niestety zszedł z tego świata pozostawił w świecie żywych żonę i dwoje dzieci .

W takiej sytuacji 50% własności  „pojazdu” posiada żona kowalskiego ( nie mieli rozdzielności majątkowej) ,ale  kolejne 50% posiadają spadkobiercy czyli po równo żona, syn „y” i nieżyjący syn „x” .

Część , którą odziedziczył nieżyjący syn „x” dziedziczą jego żona i dwoje jego dzieci, tu również w stosunku 50% żona ( oczywiście z właściwej części spadku) ,  kolejne 50% żona i dzieci .

W postępowaniu spadkowym po kowalskim trzeba uwzględnić wszystkie te osoby .Potrzebne będą  akty urodzenia , akty zgonu , akty małżeństwa , w zależności której osoby dotyczy.

Mało tego jak w postępowaniu spadkowym po kimkolwiek spadkobiercami są nieletni , kolejne kłopoty ponieważ sprzedaż przedmiotu spadku jest możliwa tylko za zgodą sądu- ogólnie można doznać lekkiego szoku i przerażenia to fakt ale temat jest do przejścia , potrzebna jest determinacja, cierpliwość i  wola walki .

 

 

Jak już ustalimy właściciela na dziś i  jeżeli pojazd był kiedykolwiek zarejestrowany w Polsce , mamy taką wiedzę i najlepiej posiadamy choćby ślad gdzie ( w jakiej wówczas miejscowości )  lub pod jakim numerem rejestracyjnym to upoważni nas to ,żebyśmy mogli się ubiegać o ponowną rejestrację takiego pojazdu.

W związku z tym ,że Polska to dziwny kraj i jak mówią „co kraj to obyczaj” a w tym przypadku co urząd to inne zasady – co jest absurdem ,ale tak się dzieje.  Nie wnikając kto jak się tam znalazł ale jedno mnie w…ia i to się powtarza oni mam wrażenie niejednokrotnie myślą ,że są pracownikami mianowanymi na całe życie a petent jest niczym gość w domu , któremu jebią skarpety czyli elektryczny i trzeba się go jak najszybciej pozbyć a najlepiej jakby wogóle go nie było. 

Ja osobiście miałem konflikt z kierownikiem wydziału komunikacji ,( nie napiszę którego bo jeszcze może jakieś kłopoty się przypałętają a ja ich nie chcę ).Najpierw  w jego urzędzie zarejestrowali samochód , który sprzedałem pewnemu panu. Samochód był sprowadzony z usa, nie był jeszcze zarejestrowany w polsce ale były poczynione opłaty , cło , vat , tłumaczenie itd. nie było potwierdzenia tzw. vat25 z urzędu skarbowego ( koszt do um 160 zł ). Nie było tegoż zaświadczenia ponieważ dotyczy ono pojazdów sprowadzonych z terenu państwa członkowskiego czyli uni europejskiej , potwierdza ono ,że nie musimy płacić ponownie  vatu za używany pojazd. W tym przypadku auto jak napisałem było z usa więc m.in. vat był zapłacony .

Więc zarejestrowali ów pojazd –  po może trzech miesiącach dzwoni do mnie ( jako sprzedającego , był numer telefonu na fakturze vat-marża  jaką wystawiłem ) kierownik tegoż wydziału komunikacji i pyta , czy sprzedałem? oczywiście odpowiadam ,że tak i dlaczego nie ma druku vat 25 ?

Odpowiadam grzecznie ,że nie ma takiej potrzeby ponieważ auto jest sprowadzone z usa czyli z kraju spoza uni europejskiej .

Pan nie przyjmuje do wiadomości czyli do swego durnego łba tej wiedzy i mówi ,że on będzie musiał cofnąć rejestrację tego samochodu ! Swoją drogą  nie wiem jak miałby to zrobić ale –  podpowiadam ,żeby wykonał takie proste zadanie .  Niech zadzwoni do trzech lub jak woli więcej losowo wybranych urzędów komunikacji w Polsce , w zasadzie nie musi się przedstawiać ,że jest urzędnikiem i zapyta jak w takim samym przypadku rozwiązują takie sprawy , konkretnie czy jest potrzebne to zaświadczenie czy nie ?

Pan mówi ,że zorientuje się i odkłada słuchawkę .

Byłem   przekonany ,że gość po prostu nie był obecny na lekcji jak pani o tym mówiła i musi się dokształcić eksternistycznie w tym przypadku telefonicznie .Uznaję temat za zamknięty!

Mija może miesiąc demon powraca ze zdwojoną siłą – K..A ON POWRÓCIŁ DO MOJEJ SŁUCHAWKI !

I ostro mówi mi poprzez głośnik w moim telefonie ,że on musi cofnąć rejestrację i ,że zaświadczenie musi być i koniec .

Tłumacze po raz wtóry to samo co już raz osłowi tłumaczyłem ,nic nie daje .Ogólnie rozłączamy się ja wkur…ony idę do urzędu skarbowego i oficjalnie szukam odpowiedzi . Uzyskuję tą samą , którą przekazałem temu matołowi. Z urzędu skarbowego dzwonię do niego i mówię ,że jestem w urzędzie skarbowym w związku z ta sprawą i potwierdza się to co mówiłem , nie potrzeba tego zaświadczenia ! Nic to nie dało ponieważ jego zepsuty umysł podpowiadał mu co innego.

Mówię mu tak ,że jest coś takiego co powinno rozwiać jego wątpliwości i nazywa się krajowa informacja podatkowa po pierwsze już telefonicznie można uzyskać tam w miarę konkretną odpowiedź ale jeżeli kogoś to nie satysfakcjonuje i chciałby mieć podkładkę na kwicie pisze się do tej instytucji oficjalne pismo z konkretnym zapytaniem  , opłaca się to ( kiedyś płaciłem w innej sprawie bodaj 60 zł – za jedno pytanie ) i oczekuje na odpowiedź na piśmie .

Pan uzyskawszy te dane na ten dzień odpuścił , do dziś a minęło 2 może 3 lata nie nawiedza mnie swoimi halucynacjami .

Wyjścia są dwa albo zadał oficjalne pytanie po czym uzyskał szokującą go odpowiedź i naturalnie podał się do dymisji  albo przestał konsumować grzybki halucynki.

 Irytuje to małe słowo ,nie zdaje sobie jeden z drugim kutas sprawy ,że są w służbie dla ludzi i to jest coś nad czym trzeba ubolewać. Wielu , bo nie każdy ! sprawia wrażenie jakby był jednoosobowym prywatnym porzedsiębiorstwem ,sam dyktującym sobie zasady pracy, zasady w jakich będzie przyjmował ewentualnych petentów i zasady ich obsługi .  Kórwa, ja się pytam ile czasu jeszcze tak będzie , kolesiostwo przy zatrudnianiu ludzi jest porażające a następstwem tego kolesiostwa są takie nietykalne świnie z którymi trzeba się mordować na co dzień w urzędach.

 Nie posiada skur…l jeden z drugim szacunku do pracy bo dostał się do niej „lekką ręką” , nie musiał udowadniać nikomu ,że się do niej nadaje , nawet nie musiał umieć sklecić 17 sensownych zdań na jeden temat.  Wystarczy ,że miał/ma kogoś kto go pchnął na stanowisko i to wszystko , dziś posady rozdaje się pomiędzy wązką grupą społeczna , która traktuje urzędy jako swoje prywatne folwarki .

Ja to widzę na każdym kroku. Nie śledzę , nie fascynuje się a jest to tak oczywiste i tak rzuca się w oczy. Nie chce mi się pisać na ten temat ,zaraz jestem pobudzony a to nie jest dobre, poza tym tematyka motoryzacyjna powinna dominować , więc powracam.

Powracając do tematyki rejestracji pojazdów i to o czym napisałem ,że co urząd to inne zasady w jednym zarejestrują nam pojazd , który kiedyś został w urzędzie „wycofany czasowo z ruchu” z marszu w innym nie. Oczywiście zakładając ,że mamy ciągłość umów co jest bezdyskusyjne. A jak nie chcą zarejestrować to powołujemy się na w miarę nowy przepis , który to umożliwia.  Jeżeli pojazd ma powyżej 25 lat i jest szczególnie ważny dla historii motoryzacji jest to możliwe po potwierdzeniu tego faktu przez rzeczoznawcę motoryzacyjnego. Taki nie powinien mieć z tym problemów , rocznik ustali z marszu a sam fakt ważności dla historii również w tym przypadku jest oczywisty , wiąże się to jedynie z dodatkowymi kosztami za wydaną opinię.

Każdy urzędnik , który powie petentowi w takiej sytuacji ,że ponowna rejestracja jest (na „zwykłe” nie zabytkowe tablice) niemożliwa jest idiotą i powinien być usunięty ze stołka do którego jak się domyślam myśli ,że jest na stałę przyspawany. Wyj…ny na zbity pysk ,  po pierwsze za złe traktowanie swojego klienta i opowiadanie mu baśni Andersena mimo ,że ma więcej jak 18 lat , po drugie za brak szacunku do starej motoryzacji z która powinien obchodzić się z szacunkiem nawet myśląc o niej , po trzecie za swoją niewiedzę i niewłaściwe przygotowanie się do pełnionej służby na zbity pysk bez litości bym wypi……ł na bruczek.

Masa, całe tabuny  ludzi zdolnych do wykonywania takich zawodów nie ma dziś pracy ponieważ nie mają krewnego z koneksjami a banda okurwieńców pierdzi w stołki myśląc ,że są nietykalni.Dodam co ważne – nie wszyscy tacy są !!!!!!!! spotkałem na swej drodze ludzi pracujących w urzędach godnych pochwały ale również niestety tych , których cechy zewnętrzne opisałem powyżej.