Witam, od jakiegoś czasu brakowało mi suwmiarki do pomiaru rozstawu śrub w felgach samochodowych ponieważ często takowe przywiozę z Niemiec i nie zawsze wiem z jakim rozmiarem mam do czynienia.

Nabyłem coś co miało być takowym sprzętem, pisze ten tekst nie dlatego,że mam potrzebę pisania czegokolwiek ale na coś takiego zareagować po prostu milczeniem zgody w moim sumieniu nie ma i jestem zmuszony podzielić się wiedzą z obywatelami i ludem pracującym szczególnie przy kołach do aut wszelakich.

Więc tak, krótko – sprzęt nabyłem, przyszła paczka do domu biorę w dłoń, obmacałem w zasadzie na pierwszy rzut oka nie wyglądało to źle.

Jednak już „na sucho” zauważyłem,że sam pomiar będzie kłopotliwy ze względu na to,że po ustaleniu wymiaru suwak na którym znajduje się podziałka lata jak stara kur..a na placu pigal. Konkretnie ustalenie właściwego położenia dwóch trzpieni wobec siebie jest kłopotliwe,żeby nie napisać nierealne. Zawsze jest ta niepewność czy to aby jest ten właściwy środek czy wygiąć trochę w bok?  Trochę w jedną stronę to inny rozmiar trochę w drugą też inny i sytuacja jest patowa.

Nie ma specjalnie szans zrobić  precyzyjnego pomiaru bez dokładnego ustalenia odległości pomiędzy sąsiadującymi śrubami. Kiedy jest luz pomiar jest niemożliwy do wykonania.

Mało tego podziałka jest zrobiona bezmyślnie, konkretnie chodzi o to,że na podziałce skala zwiększa się co 5 jednostek, to jest fajne ale nie do pomiaru tego typu gdzie w felgach nie ma dosłownie różnicy co pięć. Wymiary są egzotyczne a najczęściej używane to np. 4×100, 5×100, 5×112, 5×114,3! tylko te cztery wymiary pokazują,że skalowanie co pięć nie ma sensu! Jednym słowem przy rozmiarze np. 5×112 pozostaje nam wróżba na zasadzie „możliwe,że prawdopodobnie jest szansa,że to jest tyle! ”

Więc podsumowując urządzenie „na sucho” to tak, materiał z jakiego jest zrobione w zasadzie ok ale technicznie czyli współpraca dwóch przesuwnych sworzni i dokładność pomiaru – klęska.

Od teorii przechodzimy do praktyki czyli przemieszczam się pojazdem osobowym na warsztat,żeby dokonać pomiaru próbnego, właśnie wtedy zrozumiałem,że muszę się podzielić wiedzą. Kula podobna choć niewidzialna jak w bajce „pomysłowy dobromir” puknęła mnie w górę czaszki.

Podczas pomiaru potwierdzają się moje obawy –  pomiar jest w zasadzie niemożliwy do wykonania.

„Suwmiarka” nie daje się ustawić dokładnie na właściwej rozpiętości, mało tego dochodzi jeszcze jeden poważny minus całkowicie dyskwalifikujący to coś.

Więc nawet jeżeli ustawimy teoretycznie rozmiar felgi, która mamy zdemontowaną  przed sobą, ja zrobiłem to z felgą od gofa czwartego czyli 5×100 i przyłożymy urządzenie już nastawione na właściwy rozmiar do felgi okazuje się,że to nie ten wymiar!

Teraz zachodzi pytanie? Czy w miejscowości Wolfsburg inżynierowie  Vw przewidzieli,że felga do golfa może mieć 5×100 lub 5×102 ? Czy w jakimś mieście w CHRL producent urządzenia, które zwie się roboczo suwmiarką do pomiaru rozstawu śrub jest nieudolny i sprzedaje coś co powinno być na półce w sklepie zabawkowym.

Ja się domyślam,że na zakup takiego urządzenia zdecydują się ludzie, którzy mają do czynienia z felgami samochodowymi np. handlują nimi lub grasują w serwisie ogumienia wszelakiego tam mając do czynienia raz po raz z dziwna felgą.

Konkretnie chodzi o to ,że zainteresowani sprzętem tego typu będą już większymi lub ,mniejszymi fachowcami w tej dziedzinie i są w stanie rozpoznać większość felg jeżeli chodzi o ich rozmiar wstępnie lub w większości „na oko”. Taka suwmiarka może być przydatna w sytuacji kiedy jest niepewność jaki jest rozmiar felgi, wówczas dokładny pomiar powinno zapewnić nam tego typu urządzenie.

Jak dokonać dokładnego pomiaru skoro urządzenie tego nie gwarantuje?

Nie daj boże ktoś faktycznie potraktuje poważnie ten sprzęt i będzie nim robił pomiary to może narobić sobie kłopocików przez duże K.

W przypadku niedużej różnicy założenie takiej niewłaściwie dobranej felgi – jest to fizycznie możliwe jeżeli nie wykażemy się starannością/ czujnością podczas zakładania, tylko będziemy ufać pomiarowi- może skończyć się źle.

Jest realna szansa,że takie koło odkręci się po przejechaniu nawet kilkuset kilometrów. Znam taki przypadek osobiście.

Jak to się dzieje? Jeżeli otwór nie jest w osi śruby, stożek, który robi całą robotę jeżeli chodzi o dokręcenie felgi nie zakleszczy się prawidłowo na feldze.

Felga będzie teoretycznie dokręcona, nie będzie miała luzu ale podczas jazdy w związku z tym, że śruby nie są „zakleszczone” dokładnie na stożku tylko lekko obok powoli ale odkręcą się. Wibracje spowodują,że gwint się poluzuje, za jedną śrubą pójdą kolejne dlatego trwa to nawet kilkaset kilometrów.

To oczywiście czarny scenariusz w przypadku założenia felgi o zbliżonym ale nie właściwym rozstawie śrub ale realny jak wspomniałem znam osobiście taki przypadek.

Wracając do tematu nawet nie podając takiego ekstremalnego przypadku cóż z urządzenia do pomiaru, które tego rozmiaru nie jest w stanie zrobić? NIC, ŚMIEĆ, lub jak kto woli KUPA.

 

Ja jestem zaskoczony kilkoma sprawami. Po pierwsze w związku z tym ,że jestem szczęśliwym ojcem dwójki dzieci mam wiedzę ile kosztują zabawki ogólnie. To znaczy konkretnie jaka jest cena w stosunku do skomplikowania konstrukcji danej zabawki.

Jestem zdziwiony,że urządzenie o tej konstrukcji kosztuje docelowo ok 50 zł.

Nawet biorąc pod uwagę zabawkę to za 50 zł kupimy arcyskomplikowaną konstrukcję z dużą ilością różnego koloru plastiku, tu mamy jednokolorowy element składający się z 3 elementów i dwóch naklejek z cyframi.

Pierwsza sprawa stosunek ceny do samego produktu.

Druga sprawa uważam ,że to konkretnie „coś” powinno być oferowane w dziale zabawki- dosłownie nie żartuję. Są dla dzieci suwmiarki takie standardowe w formie zabawek,żeby chłopcy mieli okazje poznać w bezpiecznej formie zabawki coś z czym możliwe,że zetkną się jako dorośli panowie.

Kolejna sprawa,jakby to kosztowało 5 złotych czyli tyle ile powinna kosztować tego typu zabawka oferowana w sklepie „wszystko po pięć złotych” to nawet nie chciało by mi się pisać tego pisma do obywateli ale ponieważ w biały dzień dokonuje się tego typu zbrodni przeciwko konsumentowi muszę zareagować.

W podsumowaniu to coś to kpina z poważnego świadomego konsumenta potrzebującego takiego właśnie przyrządu. Ja bynajmniej mam wrażenie,że ktoś kto to produkuje wierzy w to,że są na świecie ludzie głupsi od niego samego, nie zgadzam się z tym.

Jak dużym trzeba być pokrakiem, żeby nie dosyć,że do fatalnie działającego technicznie przyboru nakleić bezmyślną podziałkę i zrobić to krzywo?

Komplet konstrukcyjnej porażki inżyniera, który to wymyślił i producenta,który to wyrabia.

Dno rowu Mariańskiego tam powinna być skrzynka na takie wynalazki i tam jest bezpieczne miejsce tego czegoś.

A w świecie żywych, owszem sklep „smyk” lub „wszystko po pięć złotych” to dwa miejsca gdzie jest pozwolenie na dystrybucję, cena w pierwszym 5,99 w drugim wiadomo – 5 złotych polskich.

Ja w sumie jestem w szoku,że w zasadzie proste z punktu wiedzenia technicznego urządzenie nie jest dostępne podobnie jak standardowe suwmiarki w dobrej jakości. Ja myślę, że zapotrzebowanie na tego typu suwmiarki jest, każdy poważny serwis opon uważam ,że powinien mieć tego typu przyrząd, który jakby był dobrej jakości to kupuje się raz w zasadzie na całe życie.

 

 

Oto kilka zdjęć tego cacka i film potwierdzający to co napisałem.