Z politowaniem obserwowałem (na dziś dzień samochodu już nie mam o tym będzie dalej)  ruchy wokoło tego pojazdu, dlaczego?

Mam o czynienia z samochodami i motocyklami nazwijmy to starymi od dość długiego czasu, za każdym razem coś mnie zaskakuje bo nie jest człowiek omnibusem ale to co wydziwiania było przy tym vw odkryło kolejną wiedzę w temacie.

Nigdy więcej żadnego samochodu dla „młodzieży”.

Ja nigdy podczas zakupu starego auta czy motocykla nie myślę jaki będzie portret psychologiczny docelowego odbiorcy ale pora chyba zweryfikować wiedzę i działania w przyszłości.

Miałem wstecz nauczkę przy rozbieraniu na części innego samochodu „młodzieżowego” , pożal się Boże jaki konsument, za darmo dać najlepiej część bo na pieniądze liczyć nie ma sensu jednak dotyczyło to części i nigdy nie podejrzewał bym,że podobny system obowiązuje w tego typu „młodzieżowych” autach sprzed lat a jednak.

Powtórzyłem ten błąd sprowadzając tego wg. mnie ładnego klasyka ale nie przewidziałem,że to towar tylko dla specyficznego konsumenta, dla którego priorytetem jest nie samochód tylko cena zbliżona do poziomu „darmo” lub „pół darmo”. Specyfika samochodu i w zasadzie jego pierwotny konsument to z reguły młody człowiek, młody bo nikt przecież lata wstecz i nawet dziś chyba nie kupuje vw scirocco jako auta rodzinnego .Dziś również mam wrażenie upominają się o niego młodzi ciałem a na pewno młodzi systemem rozumowania ludzie.

Cena za samochód była wyznaczona  na konkretnym poziomie bez jakiejkolwiek rozmowy o targowaniu. Nie dlatego,że jestem uparty czy pazerny. Było to minimum jakie klient musiał zapłacić za bardzo dobrą bazę.

Po samochód osobiście pojechałem 600 km w jedną stronę , logiczne ,że nikt mi go nie dal za darmo choć pewnie większość zainteresowanej „młodzieży” tak myśli.

Na miejscu w Polsce wydałem z własnego portfela pieniądze na opłaty czyli akcyza, tłumaczenie, recykling – tu się na chwilę zatrzymamy, ta opłata choć debilna z punktu widzenia jej sensu w naszych krajowych warunkach ale powinna być zrobiona wg. prawa polskiego przez wprowadzającego pojazd na rynek czyli w tym przypadku jestem nim np.ja. Z doświadczenia a bardziej wiedzy w tym temacie wiem,że w przeważającej większości przypadków fachowcy polscy od sprzedaży samochodów głównie współczesnych opłaty tej nie robią. Im mniej wydadzą tym potem więcej dla nich zostanie przy sprzedaży a powinni opłatę uiścić, za to idą w sprytny manewr i dają nowonabywcy wypełniony przez siebie druk na przelew ze swoimi danymi jako wpłacający, chodzi o to ,żeby docelowo dla urzędu wpłacającym na papierze był wprowadzający pojazd do obiegu w kraju choć pieniądze wpłaca nowonabywca. Jeżeli jest to klarownie i szczerze wytłumaczone przy sprzedaży i strona kupująca to akceptuje,że ciężar tej opłaty dokładnie 500 złotych bierze na siebie to jestem w stanie to zrozumieć, choć z dużym problemem. Jednak w przypadku kiedy „handlowiec,biznesmen” nic czy przy wstępnej rozmowie telefonicznej ani przy zakupie nie wspomina o dodatkowej opłacie, która będzie musiał uiścić kupujący ja polecał bym w takim przypadku jednak druk taki wyrzucić i wypisać taki sam z „wpłacającym” jako my. W ten sposób może choć jest nadzieja na zmianę wśród super sprzedawców polskich, choć na tym etapie tego typu sprzedający to i tak mistrzowie i mimo nieporozumienia jestem pełen podziwu ponieważ skoro nie ma zrobionej tylko tej opłaty to jest akcyza a to się bardzo chwali,że jednak jest legalne wprowadzenie pojazdu na rynek a nie „pół umowy na Niemca” co jest kompletną lewizną i polską niemocą w jej zwalczaniu, pomimo,że proceder ten przynosi gigantyczne w skali kraju straty w podatkach i utrudnia życia w pełni legalnie działającemu przedsiębiorcy w tej branży. Dmuchamy i chuchamy od lat na bandę nie płacącą podatków i nielegalnie funkcjonujących w tym biznesie- to jest klęska państwa z teorii prawa.

 

Bazę,którą ciężko by było kupić w podobnych pieniądzach na terenie Polski gdzie samochody te owszem pozostały z importu z lat minionych ale ich stan a konkretnie przeszłość serwisowa i naprawcza na terenie polski to już inny temat.

Po samochód pojechałem na teren Niemiec nie dlatego,że w naszym kraju takich modeli nie ma ale dlatego,że w większości samochody te są w naszym kraju od lat. Eksploatowane w przeważającej większości przez personel pokładowy, których portfele były dziurawe lub jak portfel nie był dziurawy i pieniądz był to na ostatnim miejscu było wydawanie ich na sprawy serwisowe. Bardziej chodziło o utrzymane ogólnie w ruchu pojazdu aby jechały do przodu i dowiozły towarzystwo na dyskotekę w otoczeniu głośnej muzyki a nie o to czy wymienimy olej w silniku. Czyli naprawiało się to co było niezbędne do poruszania się tworząc z tych aut ruchome mniejsze lub większe wraki a to co zachowało się w naprawdę  ładnym stanie kosztuje już poważną sumę, co oczywiście ja rozumiem i jest logiczne.

Droga „młodzieży” choć wiem ,że każdy z was jest stokroć większym fachowcem ode mnie to kilka pojazdów starego typu w życiu miałem, wiem dokładnie na co zwrócić uwagę, żeby było sens kupować samochód nadający się do dalszej wieloletniej eksploatacji. Nie wszystko złoto co się świeci, poza tym za przyzwoity towar trzeba zapłacić pieniędzmi a nie garstką drobnych. Wasz współczesny przenośny mózg czyli fejs-stolec robi wam tak duże spustoszenie w głowach, że nawet nie macie szans tego zauważyć, odłączcie się od niego a inaczej zaczniecie spoglądać na wszystko co was otacza.

Napisałem o fejscośtam poważnie to zguba dzisiejszych czasów a najgorsze jest to,że nie zauważyły tego nawet współczesne media masowo nawołując do komunikacji poprzez to coś.  Spodziewam się ,że niebawem na pytanie dlaczego 1 listopada to dzień wolny od pracy odpowiedź będzie brzmiała ,że to święto świecącej dyni i upiorów jej towarzyszących.

Proszę prócz broczenia w tym internetowym amerykańskim gównie zaczerpnąć choć namiastkę kultury polskiej i nauczyć się kilku podstawowych zwrotów np. dzień dobry, dziękuję,proszę !! –  których już zaczyna brakować podczas choćby rozmowy telefonicznej.Zaczyna się to robić polska klasyka już nie z polskiej swojskiej szkoły ale sterowana światłowodem z ameryki gdzie poprzez wązki lejek do wielu bań na całym świecie wlewa się szamo za pomocą wlewki do gnoju jakim jest fejsbók.

 

Kurwa nie mogę ,muszę zrobić postój.

 

Bryyyy , trochę mnie poniosło przy końcówce dobra wracamy do normalności.

Docelowo oczywiście samochód znalazł nowego właściciela, nie maiłem co do tego wątpliwości,że tak będzie była tylko kwestia czasu kiedy.

Wierzyłem w to,że jeszcze są osoby które docenią urok i klasę tego egzemplarza.

Pojawili się u mnie dwaj panowie. Przyjechali, obejrzeli wnikliwie egzemplarz. Całość w bardzo grzecznej i kulturalnej atmosferze, takich „kupców” pomimo,że docelowo nic nie kupili a są jedynie „oglądaczami” to lubię i szanuję. Udostępniłem towar do oględzin, panowie bez kocich ruchów, bez cwaniakowania, bez głupich tekstów, obejrzeli towar powiedzieli ,że jeszcze mają kilka adresów z tymi samymi modelami i jadą oglądać co pod nimi się oferuje, nie mówiąc ostatniego słowa w temacie scirocco podziękowali i odjechali.

Dla mnie to kupiec wzorowy, ja sam zawsze sugeruję,że jak ktoś chce kupić motor czy samochód warto jest oglądnąć kilka oferowanych egzemplarzy w miarę możliwości oczywiście i podsumować to co się widziało. Ja sam takiej konfrontacji się nie obawiam, zawsze jest możliwość ,że ktoś będzie posiadał egzemplarz lepszy od mojego lub gorszy ale jakoś na tyle mam orientacje w tym terenie,że jeżeli chodzi o mój egzemplarz i cenę jaka za niego oczekuję to potrafię to realnie ocenić i docelowo każdy pojazd raczej szybciej jak wolno ( jak w przypadku tego vw) ale znajduje nowego właściciela.

Wracając do domu żona pytała mnie wiedząc,że miałem gości w sprawie vw kto był z ciekawości, dosłownie powiedziałem jej to co napisałem i nikomu nie muszę tu słodzić od sprzedaży do dziś minęło już sporo czasu bo prawie 3 miesiące. Powiedziałem,że pomimo,że nie załatwiliśmy nic wszystko odbyło się w bardzo kulturalnej atmosferze i absolutnie tego typu „kupców” szanuję.

Minęły może 3 dni, dzwoni telefon. Dzwoni jeden z panów,który był przy oględzinach scirocco, mówi,że są zainteresowani zakupem i żebym dowiózł samochód do ich miejsca zamieszkania (ok 70 km od mojej miejscowości).

Tak się stało samochód zawiozłem panowie zapłacili za transport i za samochód tyle ile było w anonsie, niekumaci ?  laicy ? może nieświadomi albo na narkotykach ?

Nie, nic podobnego, to dwóch kuzynów jeden docelowo kupujący a drugi to redaktor z serwisu motoryzacyjnego interia.pl i poboczem.pl Paweł.

Człowiek o dużej wiedzy motoryzacyjnej nie dość ,że miłośnik i posiadacz motoryzacji starej to jeszcze zawodowo zajmujący się tematyką motoryzacyjną. Przypadek,że wybrali moje auto? Z punktu widzenia geograficznego pewnie nie, ponieważ mieszkamy stosunkowo niedaleko siebie ale z punktu wiedzenia stanu samochodu to chyba już nie przypadek,że zakupili właśnie moje auto a nie inne, które oglądali z przykrością stwierdzając,że to wraki.

Samochód zawiozłem zdjęcie z nowym właścicielem Mariuszem rytualnie zrobiłem jak widać,nie było na foto Pawła ponieważ stał z drugiej strony obiektywu. Z miejscowości za Lubinem wyjechałem późno w nocy,wspólnych tematów związanych z motoryzacja nie było końca. Sama przyjemność spotkać się z takimi ludźmi, pozdrawiam i proszę o więcej, może kiedyś to przeczytają.

 

Teraz zapraszam na krótkie portfolio volkswagena scirocco 1985 rok, 1600ccm, automatyczna skrzynia biegów.

VOLKSWAGEN SCIROCCO 1,6 , AUTOMAT , 1985 rok
« 1 5 »